Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

RADA OD PRZYJACIELA

Photo by Jason Dent on Unsplash

Dostałem kiedyś od przyjaciela dobrą radę. Udzielił mi tej rady, nie udzielając mi jej, co znaczy, że najzwyczajniej mi powiedział, co mam — a raczej, czego nie mam — robić. To nie była rada na zasadzie: Teraz, kumplu, udzielam ci rady, dobrej rady, możliwe, że najlepszej, więc się skup, uważaj i notuj, a najważniejsze, nigdy o niej nie zapomnij i rzeczywiście z niej korzystaj, kiedy tylko będzie potrzeba, a potrzeba ta może nadarzyć się w najmniej niespodziewanych chwilach, każdego dnia, nawet zaraz, rozumiesz? Po prostu odebrałem ją — te słowa — w kategoriach rady i uświadomiłem sobie, że to najlepsza możliwa rada, jakiej można udzielić, nie tylko mnie, ale każdemu, kogo gniecie życie i cokolwiek, co z życiem związane, wszyscy ci ludzie, sytuacje, nieprzyjemności dnia codziennego, nocne koszmary, niedzielna depresja, jesienna chandra, cokolwiek. Uświadomiłem sobie po czasie, że te słowa są radą; tak, dopiero później je tak skategoryzowałem i wcale tego nie żałuję, a mój przyjaciel, jak możecie się domyślać, wcale tego nie oczekiwał, no ale dobrze się stało, że tak się stało, że tak je zinterpretowałem i mam w zwyczaju od niedawna sobie o nich przypominać, z korzyścią dla siebie, ale i mojego otoczenia.

Słowa te napisał, kiedy opowiedziałem mu, co się u mnie ostatnio wydarzyło, z czym oczywiście było mi ciężko, nawet bardzo, i zapytałem, co w tej sytuacji zrobić. Wtedy padły te magiczne słowa, te otrzeźwiające sześć słów, w odpowiedzi na mój żal, na trud, na gorejącą we mnie bezsilność i przekonanie, że niewiele da się już w pewnej materii zrobić. Z moich wiadomości, bez względu na to, jak zostały sformułowane, wydobywał się jeden tylko dźwięk, jeden wydźwięk: co zrobić co zrobić co zrobić co zrobić co zrobić. A słowa przyjaciela brzmiały tak: Przede wszystkim to się nie zesrać.

To prawda, potem można myśleć, co dalej, ale najpierw… przede wszystkim to się nie zesrać.