Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

POŻEGNANIE LATA

Photo by Etienne Girardet on Unsplash

Minęło najkrótsze lato, najkrótsze wakacje, jakie można sobie wyobrazić. Niektórych dwutygodniowe urlopy są dłuższe niż mój dwumiesięczny. Każdy wie, że lato kończy się pierwszego lipca, a z nim wakacje — w najlepszym wypadku trwa do pierwszego sierpnia — ale ciągle szokuje to, z jaką werwą wszedł w życie podatek od dorosłości. Wiedziałem, że wakacje skończą się pojutrze — skończyły się jednak nazajutrz — a pomimo chęci nijak nie dało się przygotować na ich koniec. Za chwilę zaczną spadać liście z drzew, w zapomnienie odejdzie smak truskawek i dotyk słońca na skórze, trzeba będzie iść na groby i wymyślić co w tym roku z prezentami na pięciominutowe święta.

W moim wspomnieniu lata kładę się spać i wstaję, wstaję i kładę się spać, a między jednym a drugim jest czarna plama przerwy, podczas której organizm chce wypocząć, ale nie jest mu to dane. Dni tym bardziej są krótkie, ponieważ wypełnia je praca — przetłumaczyłem ponad trzysta stron powieści, która mnie wycieńczyła, dosłownie i w przenośni. Myślę jednak, że zrobiłem to dobrze, i wierzę, że efekty będą widoczne w październiku, czyli najdalej za sto lat.

Gdzieś byłem, coś zwiedziłem, coś widziałem. Chciałem więcej, ale mało czego nie chciałbym więcej. Wakacje jednak skończyły się tak, że gorzej nie mogły — zmarła prababcia, i to w dniu, kiedy co roku wraca się do szkoły, a całe życie uczyła dzieci, które tak bardzo kochała. Dociągnęła prawie setki, jak na prawdziwego hobbita przystało. Nauczyła mnie pisać, czytać i zawsze siadałem obok, by czytała mi baśnie Andersena. Tym razem nie płakałem, stojąc z nią w porcie na Szarej Przystani. Odeszła tam, gdzie odejść musi każdy z nas, i wiem, że nie szła sama.

Takie było to lato, zbyt krótkie i nieznośne, może więc dobrze, że już się skończyło? Przez najbliższe tysiąc lat będzie można odpocząć jedynie na plaży duszy, w promieniach wyobrażonego słońca.