Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

HISTORIA BUTÓW

Photo by Jakob Owens on Unsplash

Noszę buty, dopóki naprawdę nie znajdę potrzeby, by kupić nowe. Nie ma dla mnie nic bardziej problematycznego w kwestii ubioru niż dobór obuwia. Nie mówię o marce — ani o wzorze, ani o kolorze. Trochę może o rozmiarze, może nieco też o kształcie, ale przede wszystkim o profilowaniu. Oczywiście, że buty muszą mi się podobać, a nie przepadam za tymi współczesnymi, siatkowanymi i kolorowymi, co mają podeszwy jak ulepione z korków od wina, z gąbką czy z innymi amortyzatorami. Są najzwyczajniej brzydkie.

Podobno, żeby but leżał na stopie jak należy, musi być profilowany, za to ja jestem zdania, że to… gówno prawda. Oczywiście mówię za siebie, ale jak ktoś przekonuje mnie, że dobry but musi być profilowany, że tanie badziewie jest płaskie i po cholerę takie brać, to mam ochotę strzelić go po łbie. Już kilka razy skusiłem się na niby porządne buty — niby porządne to wcale nie skórzane, tylko takie, które miały być dopasowane do kształtu stopy — i skończyło się to tragicznie, czyli tym, że codziennie musiałem się do nich przekonywać, a to wiązało się z bólem i, koniec końców, po dwóch czy trzech miesiącach takie przekonywania się zaczynałem kuleć, i to nie tylko wtedy, gdy chodziłem w butach, ale i po domu, gdy chodziłem boso. Pieniądze więc szły w błoto, a butów, które mnie wkurwiły, szkoda było wyrzucać — szkoda, bo nowe — to i stały i jeszcze bardziej działały mi na nerwy. Taka sytuacja, miejcie to na uwadze, powtórzyła się u mnie nie raz. Mam wrażenie, że kontuzja w lewej stopie, choć minimalna i ledwie odczuwalna, jest nieodwracalna. Dla mnie buty muszą być płaskie, i już, i zwracam się z prośbą do producentów, by wypuszczali na rynek buty płaskie.

Na szczęście wpadłem na pomysł, by postąpić tak, jak w przypadku koszulek, to znaczy, by kupić więcej niż jedną parę takich samych butów, które mi odpowiadają. Tak więc uczyniłem i czuję teraz niezwykły spokój ducha. Mam jeszcze jedne buty, których kopię muszę nabyć. Udałem się z tym genialnym pomysłem do mojego przyjaciela, tego, który nauczył mnie kupowania wielu takich samych koszulek, a on odparł mi na to:

— Emilian, zobacz, ja mam już trzy pary takich samych adidasów.