NOCLEG: LA RAMBLA

Spać przy La Rambli
List z podróży wielkanocnej, Barcelona
Drodzy,
Pytacie mnie w listach, jak to jest spać przy ulicy La Rambla. Otóż… jakoś. Ale czy się w ogóle da? Ja potrafię, ale jestem w stanie uwierzyć, że nie każdy dałby radę.
Ściany w kamienicach są cienkie. Słychać oczywiście sąsiadów, a ci kręcą się, stukają i krzątają, robią przemeblowanie albo w najlepszym razie oglądają pół nocy kreskówki, tak że w mieszkaniu obok można zrozumieć dialogi między trzema Edkami. Do tego czasem ma się wrażenie, że okna, mimo że zamknięte, są otwarte. A skąd wiadomo, że są zamknięte, jeśli się ich najzwyczajniej nie sprawdzi? Przez dłuższy czas nie wlatuje do środka zapach palonej trawy.
Na zewnątrz natomiast jest nieustanny ruch. Niekoniecznie samochodowy. Kierowcy nie lubią tu wjeżdżać i jak mogą, to raczej tego unikają. Co i raz za to niesie się jakby podszyty bólem krzyk. I słychać — jakkolwiek je rozumieć — tłuczenie: tłuczenie ludzi, kilometrów, mebli wystawionych na ulicę, tłuczenie butelek, jakichś rekordów, drzwi i klap pozaciąganych na sklepy, a i znajdzie się przygłup, który odpali petardy. Człowiek się aż zastanawia, czy wstać z łóżka, by uciec na drugi koniec miasta, czy wcisnąć mocniej głowę w poduszkę, by to jakoś przeczekać. Nigdy po wyjściu z lokalu — czy z domu, czy z pracy — nie miałem ochoty krzyczeć na całe gardło. Może dlatego, że nie byłem w życiu pijany. Jestem za to przekonany, że gdybym mieszkał na stałe w jednej z tych kamienic, musiałbym kupić przynajmniej broń na śrut, żeby wychodzić na balkon i do nich strzelać, tym bardziej, że mieszkańcy na takie zachowanie nie reagują w żaden sposób. Najzwyczajniej, tak uważam, boją się przyjezdnych. Wyjdzie ci taki jeden z drugim i coś zrobi, bo czuje się bezkarny, gdy nazajutrz wraca do siebie. Z moich obserwacji jednak wynika, że o tej porze stoi jedynie na rogu chłop z gitarą przebrany za diabła, miły jak nikt inny, a na płytach chodnikowych leży nieruchomo inny chłop w okularach przeciwsłonecznych, boso, a buty ma pięć metrów przed sobą, równo ułożone, jak gdyby reklamował towar, który dosłownie wywala z kapci.
Tak to jest właśnie spać przy La Rambli.
E.W.