Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

LIST NIEGENEROWANY

Photo by Iván Díaz on Unsplash

Biegun Północny, 21 grudnia 2025

Święty Mikołaj

Drogi Emilianie,

W tym roku będzie krótko, bo nie mam na to zdrowia. Zupełnie poważnie, mam na głowie więcej niż zawsze, no ale odpisać, odpiszę, a list twój — od razu Ci powiem — odczytałem z należytą uwagą i poczułem się dotknięty, więc nie traktuj tej odpowiedzi jako nic nie znaczącej.

Do sedna — dzieciaki w tym roku oszalały: wysyłają mi listy, jak maile. Nie po to się powstrzymuję przed zakładaniem insta czy fejsa, żeby odstawiali takie coś. Ślą ich po dziesięć, po piętnaście od łebka, jakieś poprawki do nich, potem załączniki, ale najgorsze jest to, że prawie wszystkie są generowane przez AI. Zero osobistego tonu, aż się odechciewa czytać, a co dopiero gdy przychodzi im — tym bachorom — cokolwiek sprezentować? Dam ich na Czarną Listę, i tyle będzie z „dawania”, a o resztę niech się martwi Dziad Mróz czy inny bałwan.

Dla nich to mniej roboty, ja wiem, ale dla nas — tak szczerze — to dwa razy tyle. Niby elfy zaprojektowały algorytm, który najpierw ma rozróżnić te wygenerowane od tych pisanych ręką człowieka, ale nawet jak wrzucimy do naszego AI detectora konstytucję Finlandii albo akty dotyczące języków saamskich (osobiście to sprawdzałem), to i tak wyskakuje komunikat, że zostały stworzone przez AI, więc tyle z tego, że zmarnowaliśmy czas. I marnujemy go dalej, bo elfy, które się tym zajmowały, wysłałem na home office, żeby mi się tu nie kręciły, i teraz wcale nie śni im się wracać na produkcję, a tu by się przydały najbardziej.

A już nie wspomnę o tym, że nie możemy się odkopać z listów, które przyszły do nas po świętach w zeszłym roku, bo rodzice składali reklamacje — pisali, że „prezent niezgodny z opisem”, „kolor nie ten”, „dziecko już to ma, ale o tym zapomniało”. Czy ich nie pojebało? Niech trzymają je na przyszłoroczny regifting, chyba że nie mają kalendarza i pamiętają tylko o tym, kiedy wypada Gwiazdka?

Emilianie, po całym tym szale usiądę i zrobię jakiś regulamin wysyłania listów na Biegun, bo inaczej tego, kurwa, nie uciągnę za rok. I dziękuję, że w tym roku po części mnie wyręczysz, kupując niektórym prezenty z własnej kieszeni. Dziękuję najmocniej, a gdy uda mi się z grubsza ogarnąć to, co mam do ogarnięcia, to w miarę moich mocy i zasobów spełnię Twe życzenia, może nie od razu, ale wiesz…

Jużnietakiświęty Mikołaj,

PS. Jeszcze przyszedł teraz jeden elf, chyba tylko po to, żeby mnie wkurwić: mówi, że „siłą rzeczy” powinien dziś pracować krócej, bo jest przesilenie zimowe, czyli najkrótszy dzień w roku. Czy on jest poważny? Po pierwsze, mają płacone za godzinę. Po drugie, kiedy on ostatni raz widział słońce? Po trzecie, ich wynagrodzenie obejmuje też zestaw witamin D. Nierozumnego dziada chcą ze mnie robić… ale ja się nie dam. I Ty też się nie dawaj!

PS2. Uważaj na bałwanów całym rokiem!

Dopisek od tłumacza: list z arktycznego przełożył Elf Skrobniś XXVII.