KRUSZEC

Piąta oznaka subtelnego starzenia się:
Najgorszy z moich koszmarów — zęby. Tyle już o nich pisałem w swojej prozie, wyrażając niepokój, jaki się z nimi wiąże. Są tak wadliwe, nie tylko u mnie, ale ogólnie u człowieka, a ich naprawa doszczętnie bolesna, tym bardziej, że nie da się ich zacisnąć, kiedy bolą, tak jak w przypadku każdego innego bólu — bo gdy rwie ręka, zaciskamy zęby, a gdy ciągnie noga, też zaciskamy zęby, a gdy dokuczają zęby? Można wówczas zacisnąć jedynie zwieracze, żeby nie popuścić, i powieki, by ukryć wstyd w postaci łez. Borowanie w trzonowcu jest równoznaczne z wbijaniem wiertła w trzon duszy, do tego dusza wtedy ucieka, chowając się w piętach, i nijak nie można jej dopaść, co przypomina drastyczną walę z samym sobą, z własnym ja i podważa się sens własnej egzystencji.
Co prawda jem dużo cukru, więc zęby się psują, mimo je myję, i co prawda moje kości są dość słabe genetycznie, więc to wcale nie pomaga, ale żeby kruszyły się jak wafle? Chodzę do dentysty regularnie, a przynajmniej się staram, i już około pięciu lat temu dentystka mi powiedziała, że jak na mój wiek zęby nie są takie najgorsze. Eee, przepraszam, że co? Jak na mój wiek? W zeszłym tygodniu również zawitałem do dentysty. Zapytał, w czym problem, a ja, że w niczym, z tym, że tu się ząb ukruszył, tu też i tam, a tu jest przebarwienie, nie jakieś tam przebarwienie, tylko takie, które widać. Facet zajrzał mi do gęby i rozłożył ręce, oznajmiając, że tu nie ma nic do roboty, na co ja: A tu? A to? Tu się przecież ukruszyło… Wtedy on: Chyba nie myślałeś, że będziesz miał takie zęby, jak w wieku 18 lat? Przebarwiło się, to się przebarwiło. Ukruszyło się, to się ukruszyło. Nie zwracaj na to uwagi, taka już kolej rzeczy. Wtedy pomyślałem: Mam nie zwracać uwagi na to, że kruszą mi się zęby? I uświadomiłem sobie wtedy, że to kolejna oznaka starzenia się, z którą należy żyć.