AKTYWNOŚĆ

Kolejna oznaka starzenia się:
Niechęć do sportu. Kiedyś sport pomagał i uspokajał, a ja wszelkie aktywności ruchowe traktowałem jak wyzwanie, jak pewnego rodzaju grę czy zabawę. Sport był dla mnie oderwaniem się od myślenia, tym bardziej tego natrętnego, bo jak się człowiek zmorduje, to za wiele nie myśli, tylko jest raczej skupiony na tym, żeby łapać oddech albo czuć pracę mięśni, ten rozlewający się po ciele kwas mlekowy (swoją drogą, zdarzało mi się ćwiczyć tak intensywnie, że zakwasy pojawiały się w trakcie ćwiczenia albo tuż po, a nie nazajutrz czy po kilku dniach).
Kiedyś wyznawałem zasadę, że sport to zdrowie i pomaga na wiele rzeczy, nie tylko w sferze fizyczności, poza tym spało mi się lepiej, może nie dłużej, ale głębiej, a to już wiele, kiedy nie ma się w nocy zbyt dużo czasu na regenerację.
Teraz nienawidzę wysiłku fizycznego, jakiegokolwiek, a jeśli muszę się do niego zmusić i nie wynika on z potrzeb świata, mam ochotę płakać. Kiedy muszę iść na trening, wali mnie depresja, a powinno być na odwrót, to powinno być remedium, które zapobiega tak niechcianym, przytłaczającym uczuciom. A jak to jest u mnie? Siedzę w pokoju, za oknem jest głęboka noc, a tu nagle wali mnie świadomość, że czeka mnie zaraz wysiłek. W okresie zimowym nie chce się wychodzić z domu, bo zimno tłucze po ciele jak biczem, a tu jeszcze czekają mnie jakieś katorżnicze ćwiczenia. Wiem, że jeśli pójdę na trening, wrócę obolały, będę miał coś zerwane, przestawione, zbite, sine; że będę miał trudności ze wstawaniem, z unoszeniem ręki i skręcaniem szyi, do tego dochodzi ryzyko, że w trakcie rozgrzewki złapie mnie lumbago i będę człowiekiem niepełnosprawnym, wtedy mam ciężko siedzieć, a co dopiero wstawać albo przekręcać się z boku na bok. Po treningu wieczorem nie mogę spać, za żadną cholerę. Jestem wystrzelony, męczę się sam w swoim ciele i marzę o tym, by zażyć jakąś tabletkę, która odcięłaby mi przytomność do rana, ale wręcz panicznie boje się takich specyfików, więc pozostaje mi oglądanie powiek, ścian, ciemności, wzdychanie i zaciskanie głodnego nocą brzucha. Sport to nie jest żadne zdrowie! Ruch to zdrowie, ale w stopniu umiarkowanym, na przykład spacerowanie albo lekkie pływanie, ale nic ponad to.
Zmiana postrzegania sportu jako czegoś pozytywnego jest u mnie kolejną oznaką starzenia się.