DIALOGI Z INTERNETEM

Moje dialogi z Internetem, wszystkie w kontekście alkoholu:
1.
Typ: *mówi rymowankę o alkoholu, jedno z wielu alkoholicznych powiedzonek, które bawią tylko ludzi z problemami, tych uzależnionych*
Ja: Te wszystkie rymowane powiedzonka o wódce, te rymowane pijackie maksymy… są dla tych, którzy boją się ciszy własnego upadku. To jest tak zwana humoryzacja. To jest autoironia terapeutyczna. A Viktor Frankl nazwał to „tragicznym optymizmem”.
2.
Typ do mnie: Gówno cię powinno obchodzić, że ja piję alkohol. Mnie nie obchodzi, co ty pijesz.
Ja: Tylko to, że ja piję herbatę, nie niszczy społeczeństwa, ale to, że ty pijesz alkohol, już tak. W mniejszym lub większym stopniu, ale tak. I to jest ta różnica. Pewnie nie jesteś w stanie tego pojąć, ale może być potrafił, gdybyś nie pił?
3.
Typ do mnie: Wszyscy mają jakieś uzależnienia, więc nie czepiaj się alkoholu.
Ja: To tak, jakby powiedzieć, że można kraść, bo są gorsze rzeczy, np. morderstwo. To, że ktoś jest uzależniony on Insta, nie usprawiedliwia czyjegoś picia. To jest bagatelizowanie poprzez relatywizację. Uzależnienie od kawy też rozbija rodziny i generuje przemoc?
4.
Typ do mnie: Pijąc do obiadu piwo albo dwa, nie niszczy się społeczeństwa. Jak w takim razie muszą niszczyć społeczeństwo Włosi czy Bawarczycy?
Ja: Najwięcej wypadków jest właśnie po „kilku piwkach”, nie po delirium. Waśnie to „umiarkowane picie” jest źródłem największych tragedii. A Bawaria ma akurat ogromny problem z alkoholizmem. Wskaźniki chorób wątroby i uzależnień są tam wyższe niż w innych regionach.
5.
Typ do mnie: Dopóki nie dzieje się komuś krzywda, to nie mamy prawa wtrącać się w czyjeś sprawy.
Ja: Ta krzywda dzieje się zawsze. Czasem jej po prostu nie widać, ale ona jest. Picie nigdy nie kończy się na pijącym. Ofiary to otoczenie, a koszty za „prywatny wybór” płaci całe społeczeństwo.
6.
Typ do mnie: To nie alkohol jest problemem, tylko nadużywanie go.
Ja: To tak, jakby powiedzieć, że to nie papierosy zabijają, tylko ich palenie. Substancja, która silnie uzależnia i niszczący zdrowie, jest problemem sama w sobie. Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.
Jeden typ w komentarzach powiedział, że jestem ALKOHOLOWY KRUSADER. To określenie może być dwuznaczne. Na pierwszy rzut oka ktoś może pomyśleć, że raczej ze mnie miłośnik trunków niż ich przeciwnik, z kolei ANTYALKOHOLOWY KRUSADER jest za długie, ale może kiedyś doczekam się odpowiedniego przydomku w tej kwestii.