Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

KRYTYKA WODY

Photo by Steve Johnson on Unsplash

Nie lubię, wręcz nie znoszę, pić wody. I uważam, że każdy, kto z własnej woli się na nią skazuje, odbiera sobie radość z życia. Bez wody nie ma życia, to prawda, a i my jesteśmy wodą — oczywiście, że tak! Ale nie ma „w smaku” nic gorszego. „W smaku”, ponieważ woda jest smaku pozbawiona, a jak coś go nie ma, to tak, jakby nie istniało. Piszę „jakby”, gdyż wiadomo, że istnieje i można ją poczuć, ale dla mnie, jak przychodzi do jej spożycia, jest wiatrem, powietrzem, a takim sposobem człowiek mojego pokroju pragnienia nie ugasi (z tego samego powodu jestem miłośnikiem dań o wyrazistych smakach, które aż wypalają język, a jak ktoś gotuje bez chociażby przypraw, bo tak zdrowo, nie powinien nigdy stać nad kuchenką, tylko z miejsca — i w głuszy, z dala od innych — jeść suchy ryż). Dlatego też nie rozumiem, jak można ją pić, jeśli ma się do wyboru cokolwiek innego; nie mówię już o napojach jak płynne złoto czy napojach mniej lub bardziej zdrowych, ale o czymkolwiek innym. Ktoś powie, że bez wody nie ma innych napojów, a ja takiemu komuś — i to bez zastanawiania się — przyznam rację. Tylko właśnie — woda powinna być składnikiem do zrobienia czegoś do picia, na przykład herbaty, która, swoją drogą, jest świetna, a nie powinna być źródłem napitku sama w sobie. Jeśli posunęliśmy się w rozwoju dalej niż inne zwierzęta, to tym samym nie powinniśmy pić wody. Nasz organizm na to nie zasługuje. Woda jest dla słoni (sam tak mówię, gdy ktoś proponuje mi wodę), dla koni, dla wszystkich możliwych, wymarłych i nieodkrytych, zwierząt na tej planecie (nawet koty wolą mleko, a jak ktoś ma kota, to wie, że i lubią łyknąć herbaty), ale my nie powinniśmy się z nią męczyć. Nie namawiam do picia gazowanych, przesłodzonych napojów, no ale ludzie, na Posejdona, pokuście się przynajmniej o to, by do tej cholernej szklanki z wodą wcisnąć trochę cytryny, a łatwiej nam będzie na co dzień o uśmiech.