Zakładam

Zakładki do książek, zamiast pomagać, to jedynie przeszkadzają — tak uważam. Z drugiej strony, jeśli za zakładkę uznamy cokolwiek, to nie da się bez nich żyć (żyć, czyli czytać; bez tego bowiem nie ma życia) i wtedy taka zakładka jest rzeczą najpotrzebniejszą. Jeszcze innymi słowy: jeśli zakładka jest zwykłą zakładką, to jest do niczego (no, prawie).
Zakładki gubią się, więc ich szkoda, a gdy są… takie prawdziwe, magnetyczne i ozdobne… to tym bardziej. Poza tym szkoda je wyjmować z książki, ponieważ to właśnie wtedy się gubią. Wyciągamy je, a potem nie możemy ich znaleźć, no ale tak trzeba, bo inaczej przeszkadzają w lekturze, nawet przełożone na ostatnią stronę; wtedy też czuć ich obecność pod palcami i nie da się skupić.
Moją zakładką, niezależnie od pory roku, jest przeważnie patyczek od loda, długi i owalny (ostatnio też pędzelek, drewniany). Należy tylko pamiętać, by go opłukać, tak by się nie lepił i nie kleił potem do stron. Takich patyczków uzbierałem całe mnóstwo. Zbierałem je i zbierałem, aż w końcu przestałem, bo — po pierwsze — było ich za dużo, a po drugie każdy myślał, że mam stos nienaostrzonych ołówków.
Zakładki, którymi ja się posługuję, są najlepsze z kilku powodów. Przede wszystkim pełnią rolę wskaźnika podczas czytania (mało tego, te patyczki mam zatemperowane, a ich ostra końcówka maźnięta jest na czarno, ale nie dlatego, żeby inni mylili je z ołówkami czy kredkami, choć tak się oczywiście dzieje). Tak, pokazuję sobie patyczkiem od loda linijka po linijce, co mam czytać. Wtedy też czyta się szybciej, a i mam tę zakładkę — a jednocześnie mój wskaźnik — ciągle w ręku, więc nie ma mowy, bym zapodział go w trakcie czytania (nie pytajcie, czy kiedykolwiek mi się to „udało”; odpowiedź jest bardziej niż oczywista).
Długopisy ani ołówki nie mogą ich zastąpić; niosą ze sobą ryzyko pomazanych stron, poza tym są za grube, tak jak palce — jedynie pędzelek by tu sprostał, ale cienki, z cienkim włosiem, tak by nie zakrywał słów podczas ich łaskotania czy głaskania.
Innych zakładek nie uznaję. Dla mnie innych nie ma.