Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

List OD Mikołaja

Autor zarządza chwilową przerwę w nadawaniu listów z podróży, by uchylić rąbek korespondencji, jaką otrzymał w tym roku w okresie świąt Bożego Narodzenia:

Drogi Emilianie,

No i co, znowu święta, ale nie znowuż one takie nieświąteczne, nie? Słyszałem, jak podśpiewujesz sobie — choć wiem, że za kolędami nie przepadasz — Franka Sinatrę, któremu marzą się white Christmas. Mało tego, postanowiłeś nawet poświęcić grudzień na oglądanie świątecznych filmów, lecz to również pewnie dlatego, że skręcałoby Cię, gdybyś miał nadrabiać te nowości kiedy indziej, nie? Ale mniejsza. Pewnie złapałbyś też za jakąś świąteczną powieść, gdybyś nie wciągnął się w historię o człowieku na Duma Key (choć nie wiem, jak to możliwe — na Duma Key nawet nigdy śnieg nie padał!), no ale, tak czy owak, upewnij się, czy nie masz na półce Opowieści Wigilijnej — bo jak masz, to poczytaj; w tym roku to już 180 lat od jej wydania, a ja nadal wciągam ją co roku tak, jak wciągam biały… śnieg moją nową odśnieżarką (marki nie będę zdradzał, to nie jest post sponsorowany, a szkoda, bo z chęcią zatrudniłbym garść elfów na produkcji). Jak coś, to leży też u Ciebie w rogu pokoju obcojęzyczna antologia z bożonarodzeniowymi opowiadaniami, a swoje pomysły na świąteczne opowieści weź lepiej zanotuj — to taka rada ode mnie.

Aha, byłbym zapomniał — prezenty. Co z nimi? Będą, jeśli sam o nie zadbasz (o ile masz na myśli te wszystkie mniej lub bardziej przydatne rzeczy owijane w jaskrawy papier), bo inaczej się o nie nie doprosisz, za to — jeśli tylko wyrazisz chęć — pomogę Ci w uzyskaniu względnego spokoju, tak samo w nie nienawidzeniu świąt i wszystkiego, co z nimi związane. Stoi? Niepotrzebny nam drugi Grinch. Poza tym, w tym roku muszę skupić się na tym, żeby ci, którzy na nie nie zasłużyli, po prostu ich nie dostali. W pierwszej kolejności wezmę się chyba za tych skurwoli z polityki, potem za tych wariatów, którzy zarobili za dużo, a każdy, kto nie dzieli się tym, co ma, ma czegoś za dużo. Z pieniędzmi jest jeszcze tak, że można zarobić dużo, ale zarobić ich najwięcej na świecie to już jest szczęściem, a zarazem niefartem, przekleństwem, jak i błogosławieństwem, a zarazem zadaniem wariata — a wiesz jacy na szczeblach światowych są wariaci, którym dopisuje szczęście? Mam też na celowniku tych od coca-coli, co nie chcą płacić mi tantiemów za wykorzystanie mojego wizerunku, ale ci twardzi są jak orzech skuty lodem, no ale może w końcu pękną — przecież globalne ocieplenie jest tuż za chmurką.

Dobra, bo jak tak się rozpisałem, a doby nie zatrzymam. Podsumowując, ja Ci przesyłam świąteczny vibe (tak to się u was mówi? bo u nas, po arktycznemu, niekoniecznie), żeby zmniejszyć Twe cierpienia, a Ty w zamian będziesz miły dla innych i nie będziesz odbijał żadnych kłótni jak piłki, okay? A o prezenty jako takie sam zadbasz, bo już możesz.

Do siego!

Jużnietakiświęty Mikołaj,

PS. Uważaj na bałwanów całym rokiem!

Dopisek od tłumacza: list z arktycznego przełożył elf Skrobniś XXVII.