Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

CZYTAJCIE GAZETY

Ja z Popem krzyczącym, “Czytajcie gazety”.

List 1, 1 dzień podróży, wyjazd do Sevilli

Kochana,

Wiem, że tak niedużo czasu było nam dane spędzić razem, ale znów woła mnie świat: znów wzywa mnie podróż, tym razem dłuższa, i znów — musisz uwierzyć mi na słowo — będę za tobą tęsknił tak, jak Ty za mną (a nawet bardziej), więc się nie przejmuj; dla obojga z nas jest to równie bolesne — nie tylko dla Ciebie.

Szczęście, że udaje mi się dojechać do Warszawy, bo w samochodzie psuje mi się skrzynia biegów, coś burczy i zgrzyta i ma chęć wypaść na ulicę z łomotem niby krowi poród. Spycham zatem Skodę na postój taksówek i dalej jadę uberem.

Na lotnisku spotykam Popka. Mówię: Popo, dawaj na zdjęcie, a ten wyrywa mi gazetę kupioną do samolotu — Świat nauki — i pokazuje ją ludziom, mówiąc, żebyśmy wszyscy czytali, żeby być mądrzy.

Dolatuję do Sevilli bez większych komplikacji.

Dobrze jest być z powrotem w Hiszpanii. To trochę tak, jakbym wracał do siebie, do starych znajomych. Cieszę się z tego, że ja ich rozumiem, a oni mnie. I z tego, że NIE próbują do mnie mówić po angielsku. Może już Hiszpania, tak samo jak Ty, uznała, że jestem jej.

Lot miałem o normalnej godzinie, co znaczy, że niewiele mi zostało z dnia i czeka mnie już tylko powolny obchód miasta, jakieś zakupy i pierwsze zachłyśnięcie się Sewillą, której architektura każe mi myśleć, że przeniosłem się do cholernego Animusa. Spacerując, podziwiam Katedrę Najświętszej Marii Panny, do której kolejka nigdy się nie kończy, wijąc się między uliczkami jak marzenia przyjezdnych.

Wieczorem siadam zamedytować na hotelowym tarasie, gdzie przy okazji piszę ów list. Czuję, że medytacja trwa dłużej niż zwykle, po czym orientuję się, że telefon brzęczy mi już od kwadransa.

Dziś już opadam z sił, jutro się zacznie. Na dobranoc oglądam film z Tomem Hanksem, myśląc sobie, że jeśli nie spotka mnie na lotnisku to, co jego, to też Cię tu zabiorę.

E.W.