Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

PODZIELENI

Photo by Mario Gogh on Unsplash

Mieszkam w dwóch krajach na raz i obydwa nazywają się Polska. Przedzielili nas prawie idealnie na pół — i to jest najgorsze — a siekierą był strach przed jakimiś „innymi” — czy to uchodźcami (gdyby putler zrzucał wam na głowę bomby, też bylibyście uchodźcami), czy osobami LGBT (to nie geje rujnują nam życie, tylko ci, którzy nam każą się ich bać). Gdyby odgórnie zarządzili referendum dotyczące podziału polski na dwie części, to przez środek kraju musieliby niedługo zacząć budować mur, a kraj ten przecież istnieje — i przeżył najgorsze — tylko dlatego, że Polacy potrafili się zjednoczyć.

Co do samego prezydenta… Cóż, nie chcę mówić, kto jest lepszy, a kto gorszy, ale nie do wiary, że prezydentem został alfons, kibol, człowiek znikąd — sprawdzają się tu słowa, że „moim krajem może rządzić byle miernota”. Demokracja pozwala wybierać, ale nie uczy wybierać mądrze, a kiedy głosuje się na człowieka, który żyje z przemocy i pogardy względem innych, to znaczy, że samemu jest się ofiarą takich działań, nawet nieświadomie. Kiedy społeczeństwo wybiera człowieka, który żył z krzywdy innych, to nie on jest największym problemem, tylko to społeczeństwo, które nie ma wyborców, a wyznawców. Prezydentem człowiek, który kradnie na oczach innych? Który jest oskarżony o sutenerstwo? Który ma długi? Który przed milionami nie potrafi przez chwilę zapanować nad swoim nałogiem? Potrafi się bić? Bić, czyli bez skrupułów okładać pięściami, może tak, ale nie walczyć, zresztą on nikogo nie będzie w polityce bił. Drugie „zresztą” jest takie, że on w ringu wygląda bardzo hobbystycznie. A kto na niego głosował, bo niby jest on waleczny, ten najwyraźniej nie dostał w mordę. Ja boksuję 15 lat, więc pozwolę sobie powiedzieć, że mnie nie imponuje on wcale: nigdy nie chciałem nikogo pobić; ten sport hamuje we mnie agresję i uczy pokory, właśnie tego, żeby nie dawać po mordzie, a jeśli człowiek mimo to nadal chce wyciągać do innych pięści na ulicy, to znaczy, że problem miał już wcześniej, jeszcze zanim zaczął boksować, a łeb jest dla niego zbędną wypustką i nie ma szacunku do samego siebie.

Wygląda na to, że w Polsce ministrem finansów mógłby zostać kieszonkowiec albo hazardzista, ministrem zdrowia antyszczepionkowiec, ministrem cyfryzacji wyznawca teorii spiskowych o 5G, ministrem ds. uchodźców rasista, ministrem kultury celebryta z reality show, a ministrem obrony dezerter. Polska jest brutalnym memem.

Ale wiecie co, pieprzyć to, kto jest prezydentem — jakoś z nim wytrzymamy. Gorsi patole byli na świecie u władzy. Ale ten podział, o którym wspomniałem na początku, jest najgorszy — przez to w Polsce nigdy nie będzie zmian, już nie mówiąc o tym, żeby było lepiej.