OSTRO(ŻNIE)

Buldak mnie przeraża i fascynuje zarazem. Mam z tym produktem tzw. — z braku lepszego słowa — hate-love realtionship. Hot Chicken Flavor Ramen został po raz pierwszy wprowadzony na rynek w kwietniu 2012 roku, w Korei, a w Polsce dopiero kilka lat temu. Buldak był inspirowany pikantnym daniem z kurczaka, które Kim Jung-soo, członek działu sprzedaży Samyang Foods, zaobserwował podczas lunchu w pewnej restauracji w 2010 roku — wtedy się to wszystko zaczęło, cała ta męka i przyjemność, to finansowo-smakowe piekło.
Kim miał ciągle z tyłu głowy obraz tych klientów — że przez to danie „pocili się i wachlowali języki, atakowani zarówno przyjemnością, jak i bólem”. Od razu przyznam, że mam podobnie: wiem, że będzie piekło, ale jak tylko uderzy mnie smak buldaka, czuję dziwne łaskotanie, jakby mi ktoś przeciągał delikatnie palcem po podniebieniu, a do tego — przynajmniej na początku — masuje mi się mózg, dosłownie czuję te wibrodrgania, trochę jak podczas oglądania filmów ASMR. Wiem, że nie wszyscy doświadczają tego uczucia w trakcie seansów ASMR, dlatego wyjaśnię, że to uczucie podobne do łagodnego dotykania włosów na czubku głowy. Kiedyś pewna koleżanka mówiła mi, że tak ma, kiedy je coś bardzo dobrego, zazwyczaj słodkiego, ale ja nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć. Najwidoczniej każdy musi znaleźć swój smak, a i tak gwarancji nie będzie.
Kiedy naukowcy Samyang Foods stworzyli prototypy tego ramenu, Kim ciągle im powtarzał, by zrobili ostrzejszy, ostrzejszy, jeszcze ostrzejszy, aż doszło do tego, że dla przeciętnego zjadacza klusków ten najostrzejszy jest nie do pokonania. Ja nigdy bym nie dał rady — mało tego, nigdy bym się nawet nie odważył go spróbować. Gdy robię buldaka, wybieram tego najmniej pikantnego, a i tak, przyrządzając sos, rozcieńczam go z jajkiem i śmietaną, ewentualnie daję pół paczki, choć zawsze kusi mnie, by mimo wszystko dać całą; wtedy jakoś tracę rozum i zaczynam wmawiać sobie, że przecież jestem twardy, a potem, kiedy już się pocę, uświadamiam sobie, że gdybym był twardy, to nie rozcieńczałbym go w pierwszej kolejności.
Popularność tego makaronu na całym świecie wzrosła, gdy „Fire Noodle Challenge” stał się viralem na YouTube’ie. Wyzwanie zostało zapoczątkowane przez kanał „Korean Englishman” w 2014 roku, w którym to gospodarz Josh Carrott rzucił wyzwanie znajomym z Wielkiej Brytanii: kto najszybciej zje ten makaron. Oczywiście, że to głupie, choć dla niektórych jedynie trochę mniej głupie niż samo jedzenie tego produktu. Co ciekawe, Duński Urząd ds. Weterynarii i Żywności stwierdził, że poziom kapsaicyny — organicznego związku chemicznego odpowiedzialnego za ostry, piekący smak papryki chili — w pojedynczym opakowaniu jest tak wysoki, że konsumenci ryzykują „ostrym zatruciem”. Jestem w stanie w to uwierzyć, to nie na każdy żołądek, tym bardziej, że to nie jest po prostu ostra papryczka — ta ostrość to chemiczna, podkręcana ostrość. Później władze Danii zaakceptowały Samyang Buldak 2x Spicy Hot Chicken i Samyang Buldak Hot Chicken Stew, za to utrzymały zakaz Buldak 3x Spicy Hot Chicken.
Lubię ostre. Lubię buldaka i — jakkolwiek by to nie brzmiało — inne jakościowe zupki chińskie. Dobrze się po nich czuję w trakcie dnia, za to nie najlepiej — choć nie zawsze — dnia następnego, zwłaszcza rano. Tak, wtedy żałuje, mimo że wiem, że kiedyś znów do takiej sytuacji dojdzie.
Przyznaję buldakowi 8 punktów na 10, za to 2 z samego rana.