Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

PORADNIK GRZYBIARZA-AMATORA

Photo by Anna on Unsplash

Wyciągnęli mnie w sobotę na grzyby, zgodziłem się od razu.

O grzybach, tak samo jak na grzybach, można rozprawiać dużo, właściwie to bez końca. Grzybobranie jest bowiem nieoficjalnym sportem narodowym o niepisanych zasadach, warto zatem przy niedzieli w sezonie jesiennym napisać o nich kilka słów:

Po pierwsze, zbiera się je, ale nie dlatego, żeby nie głodować, tylko dla samego zbierania; po drugie, zbiera się je, żeby mieć ich więcej niż inni, a po trzecie: zbiera się je, żeby je mieć, ale przede wszystkim po to, żeby inni ich nie mieli.

Dodatkowe punkty są za wyzywanie innych grzybiarzy i ocenianie z daleka, czy koszyk, który niosą, coś waży czy jednak nic, a także za to, kiedy na pytanie, czy grzyby są, kłamie się, mówiąc, że oczywiście nie ma, że las już przebrany, że inni tu byli, a w ogóle to jeszcze nie pora na dobrego grzyba. Pamiętajmy jednak, że najmocniejsze ciosy w tym sporcie zadajemy wtedy, kiedy podnosimy grzyba na oczach innego grzybiarza, a dodatkowe punkty zyskujemy, kiedy podnosimy go w miejscu, gdzie niedawno przechodził konkurent; natomiast jeśli wybieramy się na grzyby grupką, to aby nie zepsuć relacji między sobą, należy pamiętać o tym, że w lesie nie powinno się chodzić gęsiego, ponieważ w razie znalezienia grzyba, którego przeoczył towarzysz z przodu, możemy doprowadzić do niemałego konfliktu, nawet na lata. Trzeba też określić, którą szkołę zbierania grzybów wyznajemy: wyrywania grzybów ze ściółki czy wycinania ich nożykiem — bez tego nie warto nawet zaczynać.

To wszystko wiele mówi o naszej tożsamości narodowej, między innymi o potrzebie konkurowania i walki w miejscu, gdzie chodzi się dla świętego spokoju. Poza tym, pomimo złej krwi, w tej dyscyplinie nie ma przegranych, ponieważ nawet ci, co grzyba nie znaleźli, nie wychodzą z lasu z niczym, choć nic w rękach nie trzymają. Innymi słowy, czy znajdziesz grzyba, czy nie — jesteś wygrany. Dlatego ten sport uznaję za jeden z piękniejszych.

PS. Nie znalazłem grzybów — same muchomory — więc nie macie co chodzić; radzę wam poczekać na lepsze dni.