UKRYTY W MIEŚCIE KRZYK

Drugi list z podróży, sierpień 2024.
Norwegia, Oslo
Pani mamo,
Nie wiem, co nas naszło, żeby dzień zacząć od kręcenia się na kole z widokiem na całe Oslo — wtedy jedyne, na czym można się skupić, to na tym, żeby od tej atrakcji nie zawirowało w głowie. Pewnie gdybym nie zapomniał majtek na zmianę, to zamiast tego jako jedyny kąpałbym się na plaży pod Operą, a tak zamoczyliśmy tam jedynie stopy. Takie kąpanie się tu to dla miejscowych żadna atrakcja — niektórzy nawet uważają, że to obrzydliwe, ale to chyba jedynie ci, który nie widzieli, jak ludzie w Europie wskakują latem do rzek — i nawet w dzień wolny, jak przychodzą tu na plażę, to tylko na plażę: posiedzieć, a nie po to, by się tu pluskać. Może większość woli te unoszące się na wodzie sauny na drugim brzegu? Grzeją się w nich, uśmiechy mają wtedy twarde i wielkie jak lodowce, a potem dla odmiany chłodzą się w wodzie, a jak im za zimno, to wracają do ciepełka. Saunownicy, choć się nie znają, zachowują się jak przyjaciele, każdy jeden — czy to jakaś sekta? Do sauny też nigdy nie ma kolejki, a mimo to zawsze są pełne. Ja za sauną i tak nie przepadam, poza tym jestem w Norwegii, a nie, do cholery, w Finlandii.
Jeśli chodzi o kulturę — w muzeum Muncha ani w żadnym innym nie trzeba stać w kolejce. Niektórzy twierdzą, że jak nie ma kolejki na co najmniej godzinę albo dwie, to nie warto temu poświęcać czasu. Bzdura, kolekcję mają tu przednią, a że po wejściu do środka można przyglądać się jednej wersji „Krzyku” tylko pół godziny, to już druga sprawa; wtedy trzeba się odwrócić i patrzeć na drugą wersję „Krzyku”, dopóki jej nie zasłonią, by chronić ją dla następnych pokoleń przed wypalających wzrokiem turystów.
Po wyjściu zjedliśmy Munchies — polecali je na googlach. Kiedy przechodziliśmy przy tej knajpie, zajęty był może jeden stolik. W środku żaden i zero kolejki. Kolejki nie zastaliśmy też w Muzeum Narodowym, do którego przeszliśmy pół miasta wzdłuż portu.
Siedząc w porcie, myślimy sobie, że jutro popłyniemy na fjordy, bo dziś już wypłynął ostatni statek. Oby tylko nie było kolejek do kas przed wejściem na pokład.
E.W.