Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

SAMI MĄDRZY

Photo by dlxmedia.hu on Unsplash

Ostatnio natykam się na osoby, które są „mądre”. Znaleźć je można we wszystkich dostępnych przestrzeniach, gdzie tylko wlatuje myśl ludzka. Mówią, co myślą, a raczej, co im się pomyślało — a to różnica. Uważają przy tym, że to, co im się pomyślało, jest równorzędne z tym, co myślą i jak myślą. Gadają, ja słucham, a potem — tak by się mogło zdawać — przychodzi czas odpowiedzi z mojej strony, ale ci mądrzy z kolei nie chcą przyswajać tego, co moje. Odrzucają to, co moje, a co uzyskali w odpowiedzi i co uznali za błędne. Chcą przekonać do swojego, a nie są w stanie przetwarzać mojego. Sądzą, że to, co sami głoszą, jest tym, co powinno być ponad, co powinno kształtować sposób rozumowania ogółu — tylko skąd w nich to przekonanie? Czemu nie wychodzą z założenia, że poprawiając innych, sami mogą się mylić? Kiedy odpowiadam na „zarzuty”, oni nie odpowiadają na moją obronę, ponieważ już przed tym, jak ze mną zaczęli, przyklasnęli samym sobie i tym samym wzbudzili w sobie zbyt wielką pewność siebie. Po mojej odpowiedzi myślą, „Debil”, i idą dalej, a ja upewniam się jeszcze, czy rzeczywiście ze mnie nie debil, ale jak na nich patrzę, to szczerze w to wątpię.

Bardzo często ci mądrzy przypominają mi, kto jest mądry. Ci mądrzy utwardzają mnie w przekonaniu, że ja jestem tym prawdziwie mądrym, mimo że absolutnie nie chcę się za takiego uważać, bo i to niezgodne z prawdą, a i takich osób nikt nie lubi, a ja chcę jednak żyć w zgodzie z innymi, nawet tymi mniej mądrymi. Przez „mądrych” muszę sobie nieustanne przypominać, żeby samemu nie być „mądrym”, choć zazwyczaj sytuacja zmusza mnie do tego, żeby się za takiego uznać, po prostu, bez przekonywania kogoś, do kogo nie idzie przemówić.

Co by było, gdybym skorzystał z ich rad, a komentarze od czapy wziął do siebie? Wokół sami mądrzy, ale myśleć nie ma komu.