Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

A kto to taki?

Photo by Diana Polekhina on Unsplash

Rośnie mi brzuch. Staje się przy tym oddzielną częścią mnie, choć nadal próbuje żyć ze mną w symbiozie. Czasem udaje, że nie rośnie, ale rzeczywistości liczbowej (waga, na to nie ma mocnych) nie udaje mu się oszukać… a szkoda. Niekiedy się wycofuje… albo umawia się z klatą lub podbródkiem, że teraz ich kolej, tak na jakiś czas, tak dla odmiany, tak żebym przesadnie nad nim nie czuwał, tak żeby ten mógł się rozdmuchać, cwaniak jeden z dziurką w pępku.

Zastanawiam się, czy da się go powstrzymać, czy da się być na tyle sprytnym, żeby mu na to nie pozwolić: do niedawna myślałem, że tak, że to żaden wyczyn, a dziś nabieram wątpliwości, coraz większych. Brzuch jest niestety sprytny; stosuje manipulację, tłumacząc chociażby, że rośnie tylko on, nic innego, żaden cyc czy dupa, więc powinienem mu na to pozwolić, bo on jest taki jeden, jedyny w swoim rodzaju. Mówi, że niektórzy nie mają co jeść („A w Afryce to…” — zaczyna), że to zabezpieczenie („Na wypadek gdyby przyszło ci się przemęczyć dłuższy okres bez jedzenia”, tłumaczy), że każdy ptaszek ma — ma, bo musi mieć — swój daszek… tak się usprawiedliwia, pieprzony, posiłkując się do tego memicznymi mądrościami z neta, przykładami z literatury (hobbici, krasnoludy) czy ze świata sportu (niektórzy bokserzy, Fury czy Andy Ruiz, którzy zdobywają przecież mistrzostwo świata).

Zauważyłem, że jak siadam po niewielkim wysiłku, to stękam… ale nie to, że stękam, żeby sobie ulżyć, tylko samo mi się stęka, bo musi, a jeszcze do niedawna głowiłem się, jak to jest, że ktoś starszy czy grubszy musi stęknąć, jak się kładzie czy jak wstaje. Innymi słowy, daje się zauważyć, że brzuch ciąży tak, jak nigdy, i szczęście, że — tak jak mówi — mam tylko gruby brzuch, a dalej jestem chudy, a to wcale nie tak najgorzej. Chyba że znowu mnie, pieprzony cwaniak, oszukuje? Najgorzej.