Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

POPRZEDNIE ŻYCIA

Przerwa w nadawaniu listów z podróży przed kolejną ich serią

Kim byłem w poprzednim życiu?

Siadając nocą w ciszy i wyciągając nogi na pufa, zawieszony w ponadczasowej, nawiedzającej mnie zadumie, gdy świat cały wstrzymuje na chwilę oddech, zaglądam w głąb siebie i wydaje mi się, że w jednym z poprzednich żyć byłem Indianinem z Ameryki Północnej, żyjącym w XVIII lub XIX wieku. Byłem raczej częścią większego, znanego ogółowi plemienia. Nie lubiłem wojen, a tomahawkiem wymachiwałem tylko w celu poprawy kondycji fizycznej. Słabo strzelałem z łuku i rzadko chodziłem na polowania. Wolałem siedzieć w cieniu drzew, medytując i rozmawiając z mądrzejszymi ode mnie. Zaprzyjaźniłem się za to z białym człowiekiem, który — tak jak niektórzy czerwonoskórzy z mojego plemienia — zawędrował do mnie po jakąś radę, a ja, dzięki temu, że służyłem mu duchowym wsparciem, nauczyłem się — jako jeden z wówczas nielicznych — ich języka i za pomocą dialogu chciałem rozwiązywać konflikty. Nie zostałem jednak nikim ważnym, żadnym szamanem ani wodzem.

W innym życiu byłem też skrybą na znanym dworze w Rzymie. Tylko pisałem, przepisywałem, nigdy za to nie wypełniałem żadnych dokumentów ani nie służyłem nikomu w tej sprawie radą. Lubiłem tę pracę i każdy podziwiał mój charakter pisma. Przy mnie, biurko obok, siedział niewiele starszy kolega i wzajemnie sprawdzaliśmy sobie teksty. Lubiłem nosić togę, zawsze czystą, i często też czułem się w niej trochę lepszy od tych, których mijałem po pracy na ulicach. W trakcie pracy nieustannie z jakiegoś powodu musiałem zasuwać wte i wewte przez ogromny plac, wyłożony białymi płytami skąpanymi w słońcu, tak że za każdym razem, jak tamtędy przemknąłem, zalewała mnie nowa fala potu, a nim przepisałem kolejną stronę, znów przezeń szedłem, do kogoś, o coś zapytać, co niezwykle mnie irytowało.

Nie wydaje mi się, żeby te życia były moimi jedynymi, ale gdy zanurzę się w swej intuicji, żadnych więcej nie potrafię z niej wyłowić. Póki co poprzednie życia milczą, trzymając w tajemnicy niespodziewane zwroty mej obecnej egzystencji.