Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

Kula mocy

Photo by Christian Dubovan on Unsplash

Tak się składa, że znam, jak sam o sobie mówi, Czarodzieja 5 Stopnia. Uczę go angielskiego. I ów czarodziej — doświadczony, po szkołach magicznych — opowiadał mi o zaginaniu rzeczywistości. A opowiadał o tym, gdyż zdradziłem mu, że u mnie ostatnio ciężko, więc chciał jakoś pomóc. Tłumaczyłem mu, że w to nie wierzę, że wierzę w siebie, w stoicyzm, w logikę, a on na to, że my, młodzi, właśnie w znoju życia zagubiliśmy tę wiarę w coś ponad, w coś, co wymyka się logice, a czego można — i należałoby, dla ułatwienia sobie codzienności — niekiedy doświadczyć.

Próbowałem więc za jego radą zagiąć rzeczywistość: nie wiem, czy się udało — jeśli tak, a raczej tak, to na małą skalę, ponieważ, jak tłumaczy, nie potrafię jeszcze tak koncentrować energii, jak należy, by zaszły większe zmiany. A szkoda, bo chciałem, by zaszły właśnie zmiany większe, ale jedynie — o ile to nie iluzja i wytwór oszukańczej rzeczywistości — udało mi się wywołać te małe, które — choć zmierzały we właściwym kierunku — do niczego większego nie doprowadziły. Nigdy nie byłem zwolennikiem takich sztuczek, tylko zwolennikiem rozumu, ale cóż szkodziło mi spróbować, skoro na czymś mi zależało, a poza tym — tak sobie uświadomiłem — działałem rozumem, bo energię tą czerpałem z myśli. Wcześniej nawet nie wierzyłem, iż myśli są energią, a teraz jestem o tym niemal przekonany.

Próbowałem ostatnio nowych rzeczy. Jedną z nich — poleconą przez Czarodzieja 5 Stopnia — jest psi ball, czyli kumulowanie energii z myśli między dłońmi. Spróbowałem pierwszy raz po sesji medytacji, kiedy mam podwyższoną koncentrację — i się udało. Nie wierzę, że to iluzja — po prostu czułem tę energię, jak dwa magnesy, które się odpychają. Mogłem ją rozciągać, jak gumę, i stawiała opór, kiedy ją ściskałem. To żadne czary. Od tamtej pory zrobiłem tak jeszcze około siedmiu razy. Nie wiem tylko, co z tą energią zrobić, więc ją wypuszczam, ale czarodziej mówi, że to ćwiczenie pomaga w gromadzeniu energii potrzebnej do zaginania rzeczywistości. I mówi, że jak będzie wystarczająco silna, to kiedy zbliżę ręce do palącej się świeczki, wygnie się płomień.

Zobaczymy, bo póki co rzeczywistość wygięła mi się tak, że nie sposób jej odgiąć, nawet z pomocą czarodziejów 5 stopnia.