Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

Co robiłem w ferie? (2)

obrazek wiadomo skąd

Minęły ferie, znowu. I znowu chce się płakać. Roku temu koleżanka z pracy zwróciła mi uwagę, że nie mam ferii, tylko urlop, ale wolę mówić „ferie”; wtedy może czuję się młodszy — to coś na zasadzie zwracania się do starszej osoby na ty zamiast per pan/pani, by uczynić ją młodszą.

Próbowałem odpocząć. Próbowałem, bo nie umiem, to raz, a dwa, że zwali się na mnie zawsze jakaś robota. Przez większość pierwszego tygodnia naparzałem bzdurne tłumaczenia prezentacji o lekach — mogłem odmówić, no ale cóż… potrzebowałem tych pieniędzy niemal tak, jak odpoczynku. Pisałem też — a raczej kończyłem pisać — opowiadanie; codziennie je wertowałem, drukowałem, poprawiałem, tak by uzyskać gotowy produkt przed końcem ferii. Ma być do nowego rocznika weirdowskiego. Wyszło trochę za długie, nawet po zduszeniu, ale ojciec redaktor zgodził się z nim zapoznać.

W międzyczasie poczytałem. Niewiele, niestety. Za to drugi tydzień składał się z kilku sesji grania na konsoli — dlatego też mniej czytałem, ale kiedy mam pracę, to nie bardzo mam kiedy grać: można przeczytać dwie strony, pięć stron, za to nie da się przejść ludkiem za płot i wyłączyć konsoli. Więc grałem: pierwszy tydzień pływałem statkiem po Karaibach, a w drugim rabowałem pociągi na Dzikim Zachodzie, tłumacząc sobie (skażony niechęcią do gier przez starsze pokolenie, które w większości po pracy ogląda telewizję), że to w ramach researchu do kolejnych opowiadań.

Mieliśmy jechać gdzieś z MR, ale nie dostał urlopu, choć i tak był kłopot z uzbieraniem drużyny. Nic dziwnego, nawet za bardzo się z nikim nie widziałem, więc nie ma co mówić o wyjazdach. Szkoda, bo przydałby się taki wyjazd, prawdziwie zimny, może gdzieś w góry, tak żebym aż poczuł, jak dobry Bóg chce mnie wykończyć swym chłodnym, miłosiernym oddechem pędzonym we mnie z kosmosu, lecz nie zaoferował nawet porządnej zimy, a jedyny chłód, jaki poczułem, to pływając na podwórku w basenie.

Mam tylko nadzieję, że to nie były moje ostatnie ferie.