Kolejny obrót wokół Słońca

Ziemia znów okrążyła Słońce. Trzeba podsumować rok. Tak robią inni, tak by zatem wypadało. Nie bardzo jednak potrafię. Rok ten zlewa mi się z dwoma poprzednimi. Był ważny, to na pewno; wiele mnie nauczył, to też na pewno: zacząłem pracę w nowych miejscach; przeczytałem 73 książki (około 20 mniej niż w zeszłym roku, co wiąże się z natłokiem podjętej z własnej woli pracy); napisałem i zredagowałem niezliczone ilości stron; opublikowałem garść opowiadań, autorskich i przetłumaczonych; wymedytowałem jakieś 135 godzin; pozwiedzałem trochę świata, trochę ludzi poznałem, nie tylko ilościowo, ale też — a nawet głównie — od strony ugrzęźniętego w nich, niezmiennego chyba już charakteru.
Zawsze mam problem z podsumowywaniem — i też nie lubię niczego podsumowywać (wszystkie moje prace akademickie ucierpiały z powodu nieudanych podsumowań i streszczeń). Tym bardziej nie znoszę podsumowywać szczególnie czegoś, co nie jest skończone, a życie, jako takie, nie dzieli się nawet na rozdziały; życie jest ciągnącą się po horyzont drogą z przystankami.
A co w przyszłym roku? Mój rok, po którym mogą zajść jakieś znaczące zmiany, kończy się w czerwcu. Wtedy nastaje większa przerwa, a po niej wielka niewiadoma. Dobrze, zmuszony do odpowiedzi na pytanie, która postawiłem sam sobie na początku akapitu, mogę odpowiedzieć jednym słowem: Nico.
Nie lubię planów szczegółowych, bo życie tylko czeka na to, by je rozłupać. Lubię plany dalekosiężne, które to zawsze podszyte są tajemnicą i zazwyczaj ślizgają się w czasie.
Będę robić to, co robię. Bo lubię to robić. Będę pisał i czytał, medytował i myślał. Nadal chcę być stoikiem, ze szczególnym naciskiem na odtrącanie zbędnych, szkodliwych emocji, które wadzą na co dzień. Nadal chcę być nauczycielem. Nadal chcę być pisarzem. Nadal chcę zwiedzać świat, przynajmniej na tyle, na ile mogę. Tego się będę trzymał, a życie samo dołoży przeszkód, zmartwień, radości i wszystkiego, czego spodziewać się nie można.
Świat codziennie uczy nas życia w lęku, dlatego na nowy rok życzę i sobie, i wam więcej spokoju. Naprawdę, wszyscy zasługujemy na trochę więcej spokoju.