Jak to jest mieć 25 lat?

PRZERWA W NADAWANIU LISTÓW Z PODRÓŻY NA RZECZ COROCZNEGO WPISU O TYM, JAK TO JEST MIEĆ X LAT:
Jak to jest mieć 25 lat?
Z jakiegoś powodu — to znaczy wiem, z jakiego, ale z perspektywy świata jest on na tyle nieistotny, że zasługuje na epitet „jakiś” — atakują mnie masowo myśli. Powód: dzień urodzin. Myśli te są na tyle różnorodne i niespójne, że aby napisać, jak się dzisiaj czuję, musiałbym je pewnie wypisać w punktach — i to bez numeracji.
Obiecałem sobie, że nie będę się stresował dwudziestym sierpnia. I nie stresuję. Natomiast towarzyszy mi to nieprzychylne uczucie, którego doświadczam co roku. Najgorsze, że nawiedziło mnie dzień wcześniej, a ja nie wiedziałem, skąd się wzięło, i musiałem sobie uświadomić, że następnego dnia na zegarze wybija moje ćwierćwiecze. Tym razem jednak nie wpuściłem tego uczucia do środka, jest ono tylko powłoką, jakby gorącą szmatą na karku, trochę dokuczliwą, trochę ciąży, ale nic poza tym, tym bardziej, że jutro już jej nie będzie, wyschnie i odpadnie.
Czekam, a tak naprawdę to nie czekam, tylko jestem ciekawy (a tak naprawdę to nawet ciekawy nie jestem), aż nadejdzie ów moment, kiedy osunie się ta zapadka i ujrzę w lustrze starego człowieka. Jak dotąd, Czasie, nie udało ci się odebrać mi młodości. I prędko ci na to nie pozwolę. Zdziwisz się, Czasie, ile wysiłku cię to będzie kosztować. Póki co znów osiemnaście mam i nic z tym nie zrobisz.
Chciałbym sobie życzyć trochę szczęścia, a raczej tego, żeby mnie nie opuszczało. Szczęścia w znaczeniu farta. Bez farta, pomimo starań, niewiele można zrobić. Świat, w którym żyjemy, jest źle skonstruowany i popieprzenie głupi, dlatego chciałbym, by dalej mi się farciło. Jestem zdrowy, mam ręce i nogi, mam też pomysły i siłę i potrafię jako tako myśleć. Proszę więc tylko o trochę szczęścia.
Pisząc te słowa, siedzę na drzewie i obserwuję okolicę z góry. To zawsze pomaga, tak samo jak patrzenie w gwiazdy. Czytam książkę o tym, jaki jest świat, medytuję i puszczam muzyczkę z telefonu, a za mną w zaroślach czai się kaczka. I tak sobie myślę, że wiecie co? Że zajebiście jest mieć 25 lat.