Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

JAK TO JEST MIEĆ 28 LAT?

Photo by Alex Paganelli on Unsplash

Przerwa w nadawaniu listów z podróży na rzecz corocznego wpisu urodzinowego.

Jak to jest mieć 28 lat?

Luźny przebieg myśli:

Mam wrażenie, że coraz bardziej goni mnie czas. Ciągle myślę, ile jeszcze mi się uda przed trzydziestką. Na pewno mniej niż przed 31-szym rokiem życia, ale właśnie — czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Czy przed tą magiczną liczbą trzeba odhaczyć jakieś punkty? Wyznaczyłem sobie jeden taki cel przed 27 — i mi się udało, może zatem warto? Czy powinienem wziąć kredyt na ostatniej prostej, nawet jeśli nie mam stałej pracy, mimo że praca zawsze i tak znajduje mnie? Gdzie powinienem docelowo mieszkać? Zostać tu? Im więcej podróżuję, tym bardziej sobie uświadamiam, że tu nie jest tak źle, choć za rogiem czai się wojna; poza tym jako dziecko topiłem się w marzeniach o życiu daleko stąd i gdybym tu został, oszukałbym to biedne dziecko, które mimo znoju życia nadal w sobie noszę. Zastanawiam się, na ile ten rok będzie inny od swoich poprzedników, a na ile podobny? I na ile mogę sobie pozwolić być młodym, a na ile nie? Na ile muszę dorosnąć? Czy może — na ile muszę robić z siebie dorosłego?

Boję się, gdy kładę się spać. Po pierwsze tego, że się nie wyśpię, a potrzebuję tego coraz bardziej, ale niestety ten system nie jest do mnie dopasowany, a ja do niego nie dopasuję się nigdy, bo najzwyczajniej się nie da, biologii nie oszukasz. A po drugie tego, że nadal będę cierpiał koszmary, które są coraz bardziej intensywne: w nocy, dwa dni po urodzinach, doznałem mocnego uczucia odrealnienia, o ile można to tak nazwać: świat wokół kręcił się coraz szybciej, wszystko było głośne, a jak ruszałem palcami, to skóra tarła tak, jak ścierające się głazy. Nawet po przebudzeniu dźwigałem w klatce piersiowej ten sen. Telefon, który wziąłem wtedy do ręki, był tak cholernie ciężki, że ledwo mogłem go unieść. Ten stan utrzymywał się około dwudziestu minut i słabł z czasem, a jego intensywność oceniam na osiem/dziewięć na dziesięć. Bałem się, że mi tak zostanie i się popłakałem. Do tego częściej łapie mnie lumbago, a po przejechaniu 20 kilometrów rowerem mam spuchnięte kolana, szczególnie prawe, ale tak, że ciężko mi je w pełni zgiąć. I coraz mniej chce mi się ruszać, mimo że wiem, iż organizm pewnych zaniedbań w tym wieku już nie wybacza. Pamiętam, jak mój Trener mówił mi, co go boli, gdy miał tyle lat, co ja teraz, a ja go nie rozumiałem, bo potrafił przecież ubić o dziesięć lat młodszego chłopaka, ale teraz go rozumiem i z dzisiejszej perspektywy wcale mu się nie dziwię. Do tego nadal nie rośnie mi broda.

Jak to jest zatem mieć 28 lat? Da się z tym żyć.