PŁOCHACZ

Mam w zwyczaju robić notatki w telefonie, najróżniejszego rodzaju, z tego też powodu, gdy rozwaliłem kiedyś smarftona — spadł z poręczy, coś w nim pękło, wyświetlacz nie działał — ubolewałem najbardziej, a nie dlatego, że będę musiał kupić nowy, bo to prędzej czy później — przynajmniej na tamten moment — musiałoby nastąpić; tym samym utraciłem wówczas dostęp do pomysłów na książki, na opowiadania, teksty zasłyszane w tłumie, informacje trudno dostępne, cząstki rzeczywistości ulokowane w słowach. Śmiercią przedwczesną odeszły na cmentarz zapomnianych historii wszystkie pomysły, których nikt nigdy nie spisał ani najpewniej nie spisze.
Kiedy zaglądam do takich notatek po czasie, bardzo często nie wiem, co miałem na myśli w chwili notowania, co znaczyły, po co je stworzyłem. Tego problemu nie ma jedynie w przypadku następujących notatek: Masz fryzjera w środę o 17. Albo: Umów się do lekarza na piątek.
Oto jednak przykłady notatek mniej zrozumiałych: Zawiść jest tu sportem narodowym. Albo: dzbanijski język. Albo: Hojny jak słońce. Albo: Dopisz, że Paryżanin grał na głodnego. Albo: Dyrdymały + wizje = dyrdywizje. Albo: Kanibalizm u syrenek. Tego mam sporo.
Rzadko jednak zapisuję imiona i nazwiska innych osób, lecz gdy zajrzałem ostatnio do notatek, znalazłem tam Halinę Płochacz. To żadna postać, z żadnej książki, z mojej też nie. Coś może miałem z nią do załatwienia, ale w ogóle nie kojarzę takiej osoby z mojego otoczenia. Kim jest Halina Płochacz? Google nic nie mówi na jej temat. Co ode mnie chciała? Skąd się wzięła u mnie w telefonie? Co ja od niej mogłem chcieć? Czy kiedykolwiek widziałem ją na oczy? Czy to jedynie ktoś z Internetu? Ale nie, przecież Internet jej nie zna. Czy istnieje? W przypadku moich myśli, które notuję, może się okazać, że nie. Kim miała zatem być? A jak istnieje, to czy wie o moim istnieniu? Czy cokolwiek mogłem zyskać na tej relacji, czy tylko stracić?
Kim, do cholery, jest Halina Płochacz?