DO USŁYSZENIA!

Jestem niemiły przez telefon, a przynajmniej mi się zdarza; oczywiście, nie tylko podczas rozmów na linii, ale moi bliscy zauważyli, że dzieje się tak najczęściej, kiedy do kogoś dzwonię. Sam nie zdaję sobie z tego sprawy i najpewniej, gdyby ktoś tego u mnie nie wypunktował, byłbym tego nieświadomy do teraz. Nie rozumiem, dlaczego tak jest; mało tego, ciągle mam wrażenie, że tak nie jest, a wrażenie to jest na tyle silne, że niekiedy mi przykro, gdy ktoś po drugiej stronie słuchawki zaczyna się gubić w rozmowie ze mną, na przykład tłumacząc się panicznie po zadanym przeze mnie pytaniu, mniej lub bardziej nieoczywistym, choć z mojej perspektywy dość normalnym.
Siostra mówi, że muszę być milszy, bo inaczej ciężko. Moja kochana to samo i poczuwa się nawet do tego, by tłumaczyć innym, że taki po prostu jestem, taki „niemiły”, ale nie ma to nic wspólnego z moją, powiedzmy, nadmierną pogardą dla gatunku ludzkiego. Z kolei moje chłopaki zakazują mi na przykład zamawiać pizzę, gdy razem siedzimy, bo mówią, że jak złożę zamówienie, to z pewnością naplują nam do placka.
Niestety, taki wydźwięk bycia niemiłym przebija się przez wypowiadane przeze mnie słowa, zmarszczone przez mikrofon w smartfonie, bardziej nieludzkie niż w rzeczywistości, a ja nie potrafię nic na to zaradzić, o ile nie będę wykręcał numeru ze świadomością tego, że nie chcę, ale to bardzo nie chcę, być dla nikogo niemiły.
Czy się to kiedykolwiek zmieni? Mam taką nadzieję. Ja sobie poradzę nawet, jeśli taka zmiana nie zajdzie; gorzej z tymi po drugiej stronie. I jeśli ktoś — przypuśćmy, że to ktoś z was, z czytających — będzie miał kiedykolwiek tę nieprzyjemność, proszę o wyrozumiałość. Z góry mówię, to nie moja wina i nie chciałem tak brzmieć, a nawet się starałem, żeby brzmieć inaczej, lepiej… jak przyzwoity, miły człowiek… ale cóż.
No, to do usłyszenia!