Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

POPRZEDNIE ŻYCIA ZWIERZĘCE

Ciąg dalszy przerwy w nadawaniu listów z podróży przed ich kolejną serią

Moje poprzednie życia zwierzęce:

Siadając nocą w bezruchu po wyprostowaniu nóg na pufa, zawieszony w prastarej zadumie, gdy świat cały spowalnia, zaglądam w głąb siebie i odnoszę wrażenie, że w jednym z poprzednich żyć byłem bizonem, może nie największym, za to silnym, twardym, nie do obalenia i z wybujałą fryzurą, co tłumaczyłoby, dlaczego często — a przynajmniej niektórzy mi mówią, że często — zmieniam fryzury, która są raz krótkie, a innym razem, o innej porze roku, nieco ciekawsze, mimo że wcale tego nie planuję; to dzieje się samo, naturalnie. Będąc bizonem, lubiłem tę przynależność do stada — uwielbiałem, kiedy razem z chłopakami pędziliśmy przez prerię, tak że drżała ziemia, dosłownie, tak że wszyscy się nas bali i kiedy już tak gnaliśmy, wzniecając chmurę kurzu, która była w stanie pochłonąć całe wioski, nikt nie śmiał nas tknąć — za to kiedy się pasłem, wolałem odsunąć się od stada, by zaznać trochę spokoju, a wtedy, razu pewnego, podstępem, podszedł mnie Indianin, któremu zdołałem uciec, ale nie bez szwanku.

Byłem bizonem, a to by tłumaczyło, dlaczego potrafię przeć naprzód, nie tylko metaforycznie, ale i dosłownie. I gdybym w przeszłości miał możliwość, trenowałbym zapasy albo futbol amerykański, tak by móc właśnie przedzierać się przez każdą przeszkodę, która stanęłaby mi na drodze, ponieważ odnajdywałbym w tym jakąś radość, dającą mi dodatkową siłę w innych sferach życia.

Wydaje mi się również, że w jednym z poprzednich żyć byłem rysiem. Jednak jako ryś żyłem samotnie, gdzieś w europejskich lasach, około 200 lat temu, i niedługie było to życie. Z jakiegoś powodu miałem trudności w znalezieniu pożywienia, chyba dlatego, że przyszło mi żyć na terenie łowieckim i nikt z mojej kociej rodziny nie przystosował mnie do dalekich migracji przez las. Byłem młodziakiem, zagubionym, nienauczonym. To by tłumaczyło moją wielką miłość do lasu i do kotów.

Te zwierzęce życia raczej nie były moimi jedynymi, ale gdy zanurzę się w swej intuicji, żadnych więcej nie widzę, może poza ptakiem o białych skrzydłach. Póki co poprzednie życia trwają w ciszy, ściskając w tajemnicy nieoczekiwane drgnięcia mojego charakteru obecnej egzystencji.