Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

PIERWSZY NA WIEŻY EIFFLA

3 list z podróży, Paryż

Kochana,

Zwiedzanie Paryża zacząłem — uwaga, uwaga — od Wieży Eiffle’a, z której — i znowu: uwaga, uwaga — od razu zrezygnowałem, stojąc w kolejce. Ciągną do niej tak tłumnie, że zamknęli akurat wejście na szczyt, a mnie nie interesuje robienie czegoś w połowie — to tak, jakby zawrócić w połowie wędrówki na jakąś górę — więc tylko zerknąłem na jej majestat, na to, jak została utkana z metalu, i uciekłem przed oszustami, którzy każą coś podpisywać, prosto do metra, gdzie również nie ma spokoju, ale nie ma go za sprawą żebraków, a to i tak lepiej, bo żebrak zakłóca mój spokój w słusznej sprawie i robi to uczciwie.

Wszedłem na nią innego dnia i, prawdę mówiąc, tylko tam musiałem zapłacić za wejście — i to wcale niemało — a wejście na nią ani trudu mi nie sprawiło, ani trudu sprawić nie mogło, ponieważ — mimo że tak bardzo chciałem wspiąć się na nią o własnych siłach — nie można dotrzeć na jej szczyt inaczej niż windą.

Paryż z góry jest miastem jak obraz, niewiele się rusza, a ulice, co dla wielu są labiryntem marzeń, biegną każda w swoją stronę, jakby wcale nie chciały sobie przeszkadzać; najpierw Pola Marsowe ciągną się pasami, a potem już tysiące budynków ściska się przy sobie, dachy z dachami rozmawiają, fasady z fasadami, a nad tym wszystkim czuwa właśnie ona — Wieża Eiffel’a, która dla Francuzów była kiedyś jak wielki — nieuginający się, bo z metalu — środkowy palec skierowany do Amerykanów, u których najwyższy z budynków był o połowę niższy.

Jeszcze Ci ją pokażę, a jak będziesz chciała, wniosę Cię tam na rękach, na sam szczyt… wróć, do windy prowadzącej na sam szczyt… a potem do restauracji nazwanej imieniem jednego z moich literackich szamanów, co zresztą uczyniono słusznie, bo On na niej był jeszcze zanim inny wspięli się na nią w swoich snach, czternaście lat przed rozpoczęciem jej budowy, w jednej ze swoich powieści.

Mistrzu Verne, do ciebie na grób też zajdę, kiedy tylko los rzuci mnie do Amiens, ale najpierw będę musiał zabrać Ją tutaj, chyba rozumiesz?

E.W.