Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

Szczurza przepowiednia

Photo by petr sidorov on Unsplash

Szczur, usłyszawszy o tym, że ostatnimi czasy nagabuje mnie Cyganka („Chodź, powiem ci, co czeka cię w piątek, w sobotę… Daj dwa złote.”), sam padł jej ofiarą. Albo tego chciał. Pewnie chciał. I spróbował, z ciekawości. O dziwo wróżyła mu z kart, nie z ręki. Tak z grubsza, przepowiedziała mu weekendową podróż, pieniądze, dwie blondynki (i jedną ciemną blondynkę na później, do związku). Chciała za to pięć dych, ale Szczur dał jej dychę, bo więcej przy sobie nie miał.

Chyba nieświadomy tego, co robi — albo uległy zaprogramowanej owym wróżeniem podświadomości — Szczur zorganizował weekendowy wypad nad morze. Na szybko zebrał drużynę, załatwił transport (po taniości) i kwaterę (też po taniości, na jedną, sobotnią noc).

Ruszyliśmy do Jantara, czyli pierwszy punkt przepowiedni można było odhaczyć, a niedługo potem Szczur zdradził, że wpłynął mu na konto jakiś fajny hajs, z poprzedniej roboty, akurat na wyjazd, zaległa trzynastka czy coś takiego. W trakcie jazdy zorientowałem się, że jedzie już z nami jedna blondynka, a więc brakuje jeszcze jednej, co znaczy, że najpewniej poznamy ją na miejscu.

Gdzieś pomiędzy zaznawaniem słońca na plaży, spacerowaniem po plaży, przeciskaniem się przez tłum na plaży, leżeniem na plaży, opalaniem się na plaży, podziwianiem budowli z piasku na plaży, prowadzeniem rozmów na plaży, zbieraniem muszelek na plaży, pływaniem na plaży, skimboardowaniem na plaży, uczestniczeniem w koncercie na plaży i wdychaniem jodu na plaży… pomyślałem sobie, że jej — tej blondynki — tu chyba nie ma i nie będzie. I coś mnie tknęło, że ona jest w Gdańsku, to i zapytałem, czy następnego dnia się nie wybierzemy do Trójmiasta. Ostatecznie nie wypaliło, ale rano Szczur dowiedział się z sociali, że nad morzem — akurat w tej miejscowości, co my — jest jego była. Zapytałem, czy jest blondynką. Poszedł się z nią spotkać. Właśnie przefarbowała się na blond.

Szczur mówi, że da Cygance te pięć dych (nie cztery), jak ją spotka, i że czeka na tę ciemną blondynkę. Tylko właśnie — czy powinien czekać, czy, tak jak z tym wyjazdem, ruszać w świat, by ukształtować przyszłość na sposób, który jest w jego wykonaniu możliwy?