U wróżki

Byłem u wróżki. Trafiłem do niej zupełnie przypadkiem. Sam — z własnej woli, tym bardziej za opłatą pieniężną — raczej bym się do takiej nie wybrał. Miała swój namiot na festiwalu fantastyki, a wejściówki rozdawali za darmo. Nie każdy chciał skorzystać, aż trafiło na odważnego — na mnie!
Wszedłem do namiotu, przywitałem się z czterdziestoparoletnią panią i zapytałem, co to za wróżenie i jakie ma ona w tym doświadczenie. Wróżenie z kart klasycznych, bo na tarota wokół za głośno, i dwadzieścia kilka lat doświadczenia.
Zapytała mnie o imię i wiek i potasowała karty, a następnie kazała je rozłożyć na trzy kupki lewą ręką. Potem je rozłożyła, mówiła, co widzi, a ja mogłem nawet zadawać pytania.
Co widziała?
Że wchodzę w układ finansowy ze starszym mężczyzną. Że mogę w ten układ wejść, ale muszę być ostrożny. Że mogę dużo zarobić, ale i on będzie dużo ode mnie chciał. Ciekawe, bo raczej nie wchodzę w żadne układy finansowe, z nikim, tym bardziej ze starszymi facetami. Mało tego, podobno go już znam.
Że biorę ślub. Ciekawe, bo nie jestem zwolennikiem ślubów. Jak coś, wziąłbym ślub po stoicku, czyli cywilny, a kościelny w razie nacisku partnerki.
Że pracuję za granicą. Ciekawe, kiedyś chciałem, ale zrezygnowałem z tego pomysłu po tym, jak uświadomiłem sobie, że da się zarobić wszędzie, nawet w Polsce, i żyć w miarę godnie.
Że niedługo wyjadę. Na wakacje, owszem, ale to już stały, coroczny rytuał.
Że biorę kredyt i kupuję mieszkanie. Ciekawe, bo jestem przeciwnikiem kredytów, nigdy żadnego nie wziąłem i nie zamierzam. A mieszkania nie kupię, bo mnie nie stać, jeszcze.
Że moja dawna miłość się do mnie już nie odezwie, a jeśli tak, będzie to pozbawione jakichkolwiek pobudek miłosnych.
Że poznaję miłość w wakacje, ale rozkwita coś pomiędzy nami dopiero na wiosnę. Zapytałem, czy poznam ją tu, na festiwalu, na co ona, że nie. I tu, mogę od razu przyznać, miała rację, choć z początku zanosiło się na co innego. Ma to być znajoma znajomych.
Że powinienem przebadać się na ADHD, że mam natłok myśli. Nigdy bym nie pomyślał, że mam ADHD, potrafię siedzieć spokojnie przez kilka godzin, raczej nie krzyczę, raczej zamulam. A natłok myśli? Zwalczam go, medytując od paru lat.
Że rodzice się będą kłócić, a ja mam się nie opowiadać po żadnej ze stron. To żadna nowość, wróżko.
Następnego dnia wysłałem do wróżki dwóch kolegów, tak z ciekawości. Mówili, że powiedziała im coś, co ma szansę się sprawdzić, że dobrze wróżyła i że coś w tych kartach jest.
I tego się boję, bo dwie rzeczy u mnie przewidziała, a wszystko wskazywało na to, że będzie raczej odwrotnie.