Emilian Wojnowski
← Wróć do bloga

Kwestionariusz Prousta (2)

ekstrawagancki Marcel Proust

6. Jaka jest twoja największa ekstrawagancja?

Nie wydaje mi się, bym wyróżniał się na tle innych, ale jeśli w jakiś sposób już tą ekstrawagancją emanuję, to bardziej na tle szarości innych (np. coraz częstszy brak hobby u ludzi), czego może nie powinienem mówić, bo i nie znam większości na tyle, by umieć odseparować od nich ich ekstrawagancję. Wiedząc, że powyższe niewiele przybliża mnie Czytelnikowi, zapytałem o moją ekstrawagancję przyjaciela, który mówi, że podczas gdy większość doświadcza życia w sposób dość prosty, ja oglądam świat przez okulary pisarza, zwracając uwagę na detale, czego dowodem ma być to, że niekiedy mówię: „To dobry pomysł na opowiadanie!” Podobno staram się być racjonalny, a to dzisiaj rzadkość, i konfrontować opinie z innymi, choć i tak niełatwo mnie przekonać. A czasem, gdy z kimś rozmawiam (np. zamawiając pizzę), to robię to w dziwny, ciężki do opisania sposób, jakbym odgrywał scenkę z filmu komediowego, który wymyślam na poczekaniu. Moja siostra te obserwacje potwierdza.

7. Jaki jest twój obecny stan umysłu?

Wzdycha na myśl o jutrze, potem wzdycha na myśl, że myślami musi przeskoczyć do teraźniejszości, by nie myśleć o jutrze czy ogólnie przyszłości — i tak w nieskończoność.

8. Co uważasz za najbardziej „przereklamowaną” zaletę?

Umiejętność pracy w grupie. Nie współpracy, która polega na tym, by każdy wykonywał część przydzielonego mu zadania; współpracy, która polega na tym, bym ja robił to, co umiem ja, a ty to, co ty umiesz, a czego nie umiem ja — tylko pracy nad jednym i tym samym zadaniem na dwie głowy lub więcej. To strata czasu, droga do przepychanek, to chodzenie na ugodę kosztem akceptowania gorszego pomysłu.

9. W jakiej sytuacji kłamiesz?

W sytuacjach, kiedy jestem przekonany, że nie wyrządzę tym nikomu krzywdy, czy to w bliższej, czy dalszej perspektywie. Głównie dla własnego spokoju.